Dzisiaj jest wtorek, 12 grudnia 2017 roku
 O nas     Wydarzenia     Publikacje     Zapowiedzi     Recenzje     Autorzy     Artyści     Kiosk     Kontakt
  Publikacje

  HOME  

Agnieszka Syska , Abecadło strzegło, Szczecin 2015, s.58

Książka liczy 58 stron, z czego wiersze poetki zajmują tylko 14 stron. Resztę zajmują różne „didaskalia” oraz fotografie, a może bardziej fotogramy Stefana Zajonza, artysty od 1977 roku mieszkającego w Niemczech. Pozwolił sobie wydawca także na „strony puste”, białe, rozdzielające jeden fotogram od drugiego. Mamy tu też oczywiście strony z biogramami i poetki, i fotografika. Cokolwiek by więc nie powiedzieć o zawartości merytorycznej tego tomu, to jego koncepcja edytorska stanowi tu „dzieło osobne”, istotne samo w sobie i zbudowane na nieszablonowej inwencji i koncepcji artystycznej. Książka przestaje być tylko „nośnikiem do czytania” – ZAUŁEK czyni książkę publikacją interdyscyplinarną i wprowadzającą ze sobą w dialog rozmaite dziedziny sztuki.

Czy to się udało? Absolutnie tak! Sikorski już od ponad trzech lat kontynuuje swój eksperyment i – jak widać – nic nie wskazuje na to, że jego pomysły się wyczerpują. Chociaż przyznam, że ten tom nie wbił mnie w euforię. Dla mojego temperamentu jest ilustracyjnie „jakiś zimny”. Och, jakże jestem Cezaremu wdzięczny, że mojąTotameę ilustrowała Teresa Babińska, a nie Stefan Zajonz. I jeszcze jedno: wiersze Pani Agnieszki są drukowane kapitalikami, czyli w całości „dużymi literami”, co bardzo utrudniało mi lekturę, czyniło mi ją „jakąś nienaturalną”. To jednak nie wyklucza, że ta koncepcja, jak i całe „imaginarium” tomu będą miały swoich zwolenników, czego mam świadomość.

*

No to już chyba najwyższa pora, abym powiedział coś o wierszach. W ogóle sama postać Autorki jest na tyle nieszablonowa, że gdzieś w tym wszystkim drzemie chyba syndrom osobliwości sprzyjających uprawianiu sztuki. Odsyłam chociażby pod link http://www.kulturalna.warszawa.pl/osoby,1,5796,Agnieszka_Syska.html?locale=pl_PL bo warto to o Pani Agnieszce wiedzieć i sklejać sobie w całość. A tu „tylko” tych czternaście wierszy, na których łamałem sobie oczy, ale które wynagrodziły mi ten trud. Aby ułatwić Wam zadanie oraz dać przedsmak całości cytuję pierwszy wiersz pt. „Błoto Piekło” w zapisie recenzencko-standardowym. Oto on:

rozanielony nosorożec w Skarżysko / Kamiennej // w Skarżysko Kamiennej kamień na kamieniu błoto na błocie nos na nosie róg na rogu // grzebie kopytem w kamieniu na kamieniu // w kamieniu jest jego anioł nie nie nie niebielnie / gorący // w tym kamieniu nosatym rogatym szarym takim jak nosorożec //gorący // dlatego chce mu zgrać na kamieniu na rogu na nosie // rozanielony nosorożec w skarżysko / piaszczystej // w skarżysku piaszczystej piasek na piasku błoto na błocie / nos na nosie róg / na rogu // grzebie kopytem w piasku na pisaku w błocie na błocie // w piasku w błocie jest jego anioł nosaty pie pie pie piekielnie / gorący // w tym piasku nosatym rogatym garbatym czarnym takim jak nosorożec // gorący // dlatego chce mu zagrać na piasku na nosie na rogu // nie gorący / szary letni na kamieniu nosorożyska / nie zimny // z którego się rzuca

Co? Nic nie zrozumieliście? Nie mogliście, bo to tylko „pierwszy wiersz”. To pierwszy fragment zwartej całości. Ta całość owych czternastu odsłon tworzy poemat (nie wiem, czy dobrego słowa używam) i dopiero to „dzieło narastające” trzeba po lekturze w sobie przetrawić. Ten zacytowany wyżej fragment przypomina złożony wachlarz. A wachlarz przecież trzeba rozwinąć, żeby zobaczyć całą jego urodę.

Nie jestem entuzjastą tego typu eksperymentów, mój stetryczały gust już nie nadąża za neo-awangardą, doszedłem do wniosku, że po przeczytaniu Syskiej muszę sięgnąć po Grochowiaka lub Poświatowską, żeby wrócić do własnego pionu. Signum ego-temporis. Ale nie chcę powiedzieć, że ta lektura mnie nie poruszyła. Syska cudownie zabawia się językiem, kombinuje z polotem, buduje nowe imaginarium, otwiera przestrzeń skojarzeń nietypowych, które mają swój dowcip i swoją niepowtarzalną aurę. Oraz budują nowy świat i przestrzeń nowych sensów.

Nie dziwię się mojemu przyjacielowi, Sikorskiemu, że zdecydował się na tę publikację i że włożył wiele nieszablonowego starania w „nietypowość” tej książki. Tomików standardowych ci u nas dostatek, Takich jak ten – mało. A jeśli z niego pójdzie jakaś iskra, to i ognie bengalskie mogą się po niej pojawić.

Agnieszka Syska „Abecadło strzegło. Wiersze 2006 – 2007”, Zaułek Wydawniczy POMYŁKA, Szczecin 2015, str. 58

Leszek Żuliński

 




   
2017 © Zaułek Wydawniczy Pomyłka || CMS System powered by media-projekt.pl || Design by Promoline