Dzisiaj jest niedziela, 20 sierpnia 2017 roku
 O nas     Wydarzenia     Publikacje     Zapowiedzi     Recenzje     Autorzy     Artyści     Kiosk     Kontakt
  Publikacje

  HOME  

Agnieszka Tomczyszyn-Harasymowicz, Wiersze na kartki, Szczecin 2014 Skład opracowanie graficzne i projekt okładki: Olga Raciborska

Wiersze na kartki - to swoisty dziennik liryczny. Bohaterka liryczna przywołuje zdarzenia z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych [sygnalizując datowanie poprzez odpowiednią numerację blotek używanych w pokerze]. Owe zdarzenia miały miejsce już od narodzin, tj. od 1971 do 1991 r., a zatem obejmują one okres 20 lat, przeważnie spędzonych w PRL. Ostatni wiersz dotyczy października 1991 r. i mówi nam o wyborach parlamentarnych i pełnej wolności: „Przestano fałszować wybory. Stawiam znaki na kartach do głosowania./Mój akademik wypuszcza antenę CB-radia; 55 

i 51 (czyli: powodzenia i nie daj się złapać); możliwe, że pierścionek od ciebie wszystko zmieni./// Nie pytaj o patriotyzm – dręczą mnie powody rozpuszczania się skrzydeł.” (rok 1991, październik – s.67). Wszystko to prawda. Jednak nasuwa się pytanie, czy można pisać tego typu dziennik, skoro wówczas było się niemowlęciem, dzieckiem, podlotkiem i dorastającą kobietą. Jak pogodzić to z dziecięcą pamięcią oraz interpretacją faktów, zdarzeń, lekturami i kulturą masową? Bohaterka liryczna Tomczyszyn-Harasymowicz jednak nie interpretuje zdarzeń ani też ich nie ocenia. Jedynie je rejestruje, przyporządkowuje konkretnemu czasowi.

Po prostu odkodowuje z podświadomości tzw. pamięć fleszową i retrospekcyjną. Być może podczas lektur książek nasuwają się jakieś reminiscencje z minionego czasu. Przywołanie wybiórczych zdarzeń często następuje podczas oglądania zdjęć (tzw. pamięć fleszowa). Trudno byłoby przypuszczać, że dziecko potrafi określić daty zdarzeń i faktów historycznych. Dwuletnim i trzyletnim dzieciom często wydaje się, że coś dobrze pamiętają. Jednak te dziecięce wyobrażenia o własnej przeszłości są wytworem tzw. pamięci wtórnej, zrodzonej z relacjonowania przez dorosłych zdarzeń rodzinnych, społecznych czy historycznych. Pamięć autobiograficzna należy do terminów złożonych, ale musimy stwierdzić, że jest ona przede wszystkim zbiorem chronologicznym, fleszowym i retrospektywnym. I w przypadku Wierszy na kartkiAgnieszki Tomczyszyn-Harasymowicz mamy do czynienia z taką retrospektywnością i autobiografizmem. W pewnym stopniu owa pamięć podlega retuszowaniu przy pomocy dostępnych Autorce źródeł, którymi wspomagana jest kreacja bohatera lirycznego.

Skoro zaprezentowana tu opowieść o PRL-u, widziana oczami dziecka, stanowi rejestr zarówno zdarzeń historycznych, jak i stricte rodzinnych (np. wczasy, wyjazdy do Niemiec, śmierć ojca), wypada zaznaczyć, że taka narracja pozbawiona jest jakiejkolwiek ideologii, aksjologii czy gnoseologii. Postawę tę można by określić mianem poprawności lirycznej. Nie budzi ona większych zastrzeżeń, ale też nie uwodzi ewokowaniem magii „kraju lat dziecinnych”.

„Rodzi się Siekierezada i ja się rodzę” – tymi słowami bohaterka liryczna rozpoczyna swoją podróż w przeszłość (Rok 1971 – s. 11). Dlaczego właśnie swoje narodziny łączy ze Stachurową Siekierezadą, niezwykle przejmującą powieścią o życiu, samotności, miłości i zmaganiu się z codziennością, co Henryk Bereza trafnie określił mianem życiopisania. Być może ukryte w Siekierezadzie przesłanie: „ludzi jest coraz więcej, ale człowieka coraz mniej” (rozmowa bibliotekarki z Jankiem) jest niezmierne ważne, bo poetka otwiera nim swoją wypowiedź artystyczną. W owej ciekawej opowieści przeplatają się życie oraz wszelkiej maści doświadczenia psychofizyczne tak, jakby wszystko było niekończącą się grą. Albo się wygrywa, albo przegrywa. Poetka  z sarkazmem kończy swój dziennik: homo homini lupust est(człowiek człowiekowi wilkiem) – (Seria Wilki 1985 – s. 91). Tak, więc, po dwudziestu latach bohaterka liryczna dochodzi do pesymistycznego stwierdzenia, jakby namaścił ją „metaforycznie” sam Stachura. Stachurowa „mgła” to nic innego, jak dehumanizacja naszej cywilizacji. To degrengolada człowieczeństwa, której nie pomoże nawet „odzyskanie” wolności ani pogłębienie demokracji. Owej niezwykłej wędrówce w przeszłość towarzyszy pamięć. Stachurowy Jan Pradera stwierdza, że pamięć rejestruje tylko zło, wypierając wszystko to, co dobre. U Agnieszki Tomczyszyn-Harasymowicz w pamięci jawią się zdarzenia dobre i złe, które kształtują psyche, a więc całą naszą duchowość i wrażliwość.

Poetka zostawia jednak czytelnikowi otwartą przestrzeń, wydarzenia dwudziestu lat (okres niemowlęcy, dziecięcy, dorastanie, wreszcie dorosłość: matura i wybory, mieszając i stwierdzając za pośrednictwem podmiotu lirycznego: „dla mnie zabrakło wolności” – (rok 1990, lipiec – s.64). Stanowi to również doświadczenia całego pokolenia czterdziestolatków, którego duchowość ukształtowała rzeczywistość „realnego socjalizmu”… Można zapytać, czy pogoń za dobrobytem spłyciła duchowość, skoro autorka dochodzi do spostrzeżeń, które wcześniej wyraził Edward Stachura, charakteryzując kondycję współczesnego człowieka.

ALDONA BOROWICZ

wiersze_na_2

 




   
2017 © Zaułek Wydawniczy Pomyłka || CMS System powered by media-projekt.pl || Design by Promoline