Dzisiaj jest wtorek, 17 października 2017 roku
 O nas     Wydarzenia     Publikacje     Zapowiedzi     Recenzje     Autorzy     Artyści     Kiosk     Kontakt
  Publikacje

  HOME  

Cezary Sikorski, Według Józefa, Szczecin 2014 Skład i opracowanie graficzne: Olga Raciborska Wykorzystane w tomie zdjęcia: Majka Kuczara Zamiast wstępu i posłowia: Karol Samsel

Od tej chwili rozpoczynamy wraz z bohaterem tomu długą i wymagającą wędrówkę. Wyruszamy w podróż, w której towarzyszymy duchowemu dramatowi człowieka, ale także poznajemy jego bezcenne obserwacje filozoficzne. Józef w interpretacji Cezarego Sikorskiego nie jest posłusznym rzemieślnikiem, mimo dręczących go niepewności i lęków.  Wyznawana przez niego filozofia jest zbyt złożona, jak na prostego człowieka. Ale nie jest też natchnionym świętym, który nagle zyskuje dar rozumienia zjawisk niejasnych dla zwykłych ludzi. Jego władza jest największa, gdy:

pozostaje domknąć Słowo

czułym gestem kaciej dłoni

(tamże)

Nowy tom wierszy Cezarego Sikorskiego to szczególny apokryf. Widać to już w otwierającym książkę cytacie z Heideggera, ale wspomina o tym także sam podmiot liryczny:

gdy syn się zdarzył

przyszło napisać księgę

(„*** zanim zostałem świętym...”)

Znamienny jest fakt, że w podejściu Józefa do świętości nie ma nic niezwykłego czy uduchowionego. Wręcz przeciwnie – przyjmuje on na siebie nowe obowiązki z posłuszeństwem godnym konserwatywnego umysłu. Józef ma świadomość, że został wybrany w pewnym momencie życia – i ten Boski wybór staje się dla niego czymś w rodzaju nominacji. Jak zachowuje się w obliczu niezwykłego wyróżnienia? Reaguje trochę jako człowiek awansowany na urzędnika, który wie, że od tej chwili nie wszystko mu już wolno, a wiele spraw nie licuje z jego godnością.

W pewnym momencie swego życia święty – niczym Faust – paktuje z diabłem. To wydarzenie wyjaśnia nam, dlaczego biblijny Józef jest postacią drugoplanową. Niewiele wiadomo o jego życiu, nie odnotowuje się daty jego śmierci: Ewangelie wspominają o nim tylko w okresie dzieciństwa Jezusa. Kilka dodatkowych informacji przynoszą apokryfy, które przypisują Józefowi jeszcze jedno małżeństwo (przed związkiem z Marią) i ojcostwo kilkorga dzieci, urodzonych z tamtego związku. „Według Józefa” akcentuje tę nieobecność:

późno muszę wracać

pustynia spowalnia kroki

(...)

w zasadzie mógłbym nie wracać

i tak już opuszczam historię

nie wspomni o mnie nawet lewita

(…)

idę. już tylko idę. gdy ty mocno ściskasz

kamień który sformował kształty piramid

(„józef cieśla powraca”)

A wyjaśnia ją właśnie warunkami cyrografu, jaki Józef miał podpisać z szatanem:

stary mężczyzna paktuje z diabłem

bo chce być młody

(…)

w zamian ma zrobić krzyż może dostanie córkę

dwie młode kobiety po krzyżem

stoją smutne jak jedna

pierwsza należy do wszystkich druga do Nikogo

nie może dotknąć żadnej i żadna go nie dostrzega

kiedy się chowa kiedy wygląda zza skały

bo jeszcze jeden był warunek:

bezgłośnie żyć i jak najszybciej

wykreślić się z historii

(„józefa cieśli umowa z diabłem”)

Józef realizuje zatem obietnicę daną Bogu, a później dotrzymuje warunków umowy z szatanem. Między zobowiązaniami „Boskimi” i „piekielnymi” nie ma zresztą sprzeczności - można nawet odnieść wrażenie, że Józef był potrzebny Absolutowi tylko przez pewien czas, a gdy jego misja się skończyła – mógł dopełnić umowy z diabłem.

Temu posłusznemu człowiekowi zdarza się jednak także buntować i okazywać rozgoryczenie. W wielu poetyckich notach czytamy rozterkę człowieka zazdrosnego o żonę i zafascynowanego kobiecością, a jednocześnie – wierzącego w Boski plan, który zrealizował się przy jej udziale. Bohater czuje rozczarowanie, że w chwili narodzin Jezusa jego rola się kończy, a dalsze życie staje się jałowe. Opisuje także przekorne myśli o spokojnej śmierci, objawiającej się w całkowitym rozkładzie i zniszczeniu, w zamianie ciała w ruinę użyteczności. Co znamienne – Józef zdaje się nie wierzyć w nieśmiertelność duszy. Ma także odwagę, by przyznać, że przy Marii, obecnej w jego życiu bardziej jako matka dziecka, niż jako żona, czuje się samotny. Uczestnicząc w zjawiskach niezwykłych - drwi z magów, którzy mimo swej władzy są zbędni cudowi narodzin. Stwierdza nawet:

Poznałem, by rzeczy mądre

czynić ze wszech miar nierozsądnie.

(„Psalm Józefa błagalny – o słowo bez nazwy”)

Osobną kwestią jest postawa Józefa jako ojca. W tomie wprawdzie – zgodnie z wykładnią biblijną – nie jest on rodzonym ojcem Jezusa, ale nietypową rolę opiekuna Boskiego syna wypełnia niezwykle pragmatycznie. Czuje się tylko samotny, nie do końca rozumie postępowanie Marii, która tu, w tej wersji biblijnej historii, rodzi syna w samotności, a w dalszym wspólnym życiu z Józefem jest postacią ulotną, tajemniczą, nieprzeniknioną i jeśli pozwala się do siebie zbliżyć, to tylko w sensie fizycznym, zachowując całkowitą niezależność duchową. Można nawet odnieść wrażenie, że Maria jest dla męża większą zagadką, niż nadprzyrodzone wydarzenia, które dosyć zwyczajnie opisuje w liście do syna Szymona (nie biblijnego, a apokryficznego):

nie myśl że byłem nudny jak cieśla

choćby to pierwsze zwiastowanie

wprawdzie zmyliło mnie to

że pojawił się nie tam gdzie trzeba

w miejscu o krótkich wymiarach

gdzie duszne izby przechodzą w korytarze

a sufity są czarne

lecz przecież wszedłem tam od jasnej strony

i może dlatego nic złego

nie dostrzegłem. raczej poczułem

bo ciepły był pachniał zwierzęciem

a ja lgnąłem jak dziecko

(„z listów józefa do syna szymona”)

Warto zauważyć, że w cytowanym wierszu Józef przeżywa doświadczenie metafizyczne nie podczas zwiastowania, ale dzień wcześniej – podczas samotnego spaceru nad morze. A gdy w wierszu „zazdrość w józefie cieśli” buntuje się przeciw Bogu, kieruje swój bunt przeciw sile, której nawet nie nadaje imienia. Bóg to dla niego ten, który jest wszędzie nie daje nic/ lecz pozostawia przy nadziei.

Bohater tomu Cezarego Sikorskiego szuka pewności i stabilności. Poeta bardzo ciekawie opisuje drogę tych jego poszukiwań: Józef sadzi drzewa by poznać trwałość, w drzewach domy czekały – zostaje więc cieślą, ale z założeniem, że on nie buduje domów (ograniczeń), a jedynie robi prześwit. Skąd więc w takim człowieku, jak Józef, bierze się strach? Skąd ciągłe ucieczki, do których przyznaje się w swoich zwierzeniach kilkakrotnie? Czy jest to jednak podświadoma obrona przed kontaktem z czymś niepojętym, co naruszyło wizję jego świata? Bohater „Według Józefa” nie jest – o czym wspomniałam wcześniej – człowiekiem prostym. Jest jednak człowiekiem poukładanym, który nagle wystawiony zostaje na ciężka próbę:

(…) Prolegomena ciesielki i stolarstwa nasiliła w nim umiłowani porządku. Ład warsztatu odzwierciedlał logikę wszechświata.

Gdy spotkał Marię rozsypał się związek rzeczy i pojęć. Był z kimś, kto z nim nie był. Czuł coś, czego nie mógł poczuć. Mówił jej o tym, lecz słowa były dodatkiem do milczenia. (…)

(„Dziwna przypadłość Józefa Cieśli”)

A wszystko przez tę, która sama nie umiała poradzić sobie z doświadczeniem nadającym sens jej życiu. W „Według Józefa” Maria jest bowiem także kobietą zagubioną. Nie pozwala się zrozumieć, ale sama także nie rozumie swojej sytuacji, nie umie się w niej odnaleźć, nie potrafi pojąć miłości macierzyńskiej, którą czuje, a nie pojmując jej – nie umie również okazać tej miłości dziecku.

„Według Józefa” to zatem tak naprawdę dramat dwojga ludzi, którzy otrzymali do spełnienia misję, przerastającą ich możliwości. To rozpisana na kilkadziesiąt „wierszy kontemplacyjnych” - takie określenie byłoby bowiem najwłaściwsze dla stylu tej poezji – wizja, w której świętość staje się brzemieniem. Małżonkowie uciekają przed nią, objawiając się w wierszach pod wieloma postaciami, twarzami, w wielu dramatycznych i niespokojnych scenach. Ich ucieczka i emocjonalne rozedrganie czynią historię opowiedzianą przez Cezarego Sikorskiego niezwykle współczesną, choć autor ani na chwilę nie rezygnuje ani z dekoracji, ani z plenerów z początku naszej ery. Nawet zaskakujące zakończenie – dalekie od biblijnej przewidywalności – sprawia, że Józef i Maria stają się bohaterami z krwi i kości. Puentę ich losów chciałabym jednak pozostawić do odkrycia czytelnikom, zwracając jeszcze uwagę na inny aspekt historii Józefa – do bólu ludzkie, przyziemne obcowanie z prawdziwą świętością. Jak czytamy bowiem w wierszu „***wiara w józefie”:

w obrządku codzienności każda dłoń jest święta

Anna Maria Musz

wed__ug_j__zefa_1

 




   
2017 © Zaułek Wydawniczy Pomyłka || CMS System powered by media-projekt.pl || Design by Promoline