Dzisiaj jest piątek, 24 listopada 2017 roku
 O nas     Wydarzenia     Publikacje     Zapowiedzi     Recenzje     Autorzy     Artyści     Kiosk     Kontakt
  Recenzje

  HOME  

Zakład Pracy Chronionej Barbara Janas-Dudek

  •  Anna Łozowska-Patynowska: Barbara Janas-Dudek "Zakład pracy chronionej", Zaułek Wydawniczy POMYŁKA, Szczecin 2012, str. 120

 link

 

 

  •  Leszek Żuliński 

 

 http://www.gazetakulturalna.zelow.pl/images/stories/pdf/7_2012_5.pdf

 

 

  • Małgorzata Południak,  Relacja z promocji książki Barbary Janas-Dudek w Galerii Trystero w Szczecinie

link

 

 

  •  Joanna Mieszkowicz, 

 link 

 

 

  •  Karol Samsel,Ostrołęka, 23 kwietnia 2012:

 

Tańcząca

 

                Zakład Pracy Chronionej Barbary Janas-Dudek jest przewrotną alegorią. Aby określić jej charakter, podążmy przez moment tropem szkicu Waltera Benjamina, pt. Park Centralny. Autor Pasaży nie pojawia się tu zresztą przypadkiem – wędrówka czytelnika po tomiku Janas-Dudek ma w sobie coś z wędrówki ponowoczesnego alegorysty, w którego maskę przybierał się Benjamin. W Parku Centralnym pisarz, analizując metaforykę Kwiatów zła, zaświadczał, że „alegoria barokowa zauważała zwłoki tylko z zewnątrz, Baudelaire zaś widział je również od wewnątrz”. To prawda. I świadkiem podobnego „strupieszenia” świata jest w swoim zbiorze Janas-Dudek. Widzi także od wewnątrz i daje temu wyraz, tworząc tomik synkretyczny, łącząc poezję alegoryczną z monodramem.

                Zakład jest książką o kobietach, mówiąc precyzyjniej: o alegoriach kobiet. Więcej: o wykorzystywaniu kobiet przez alegorie. Uściślenia w wypadku niniejszego zbioru są konieczne. Niejednym bowiem imieniem obdarzyła Janas-Dudek kobiecy głos mówiący swoich wierszy. Zakład Pracy Chronionej wypełniony jest nie tylko „kobietyzmami”, lecz także „kobiecostkami”, zarówno „kobiecością”, jak i „kobiectwem”. Intymność, kinderyzm, emocje, patos i infantylna groteska. Niezwykle niejednoznaczny portret tego, co żeńskie przedkłada czytelnikowi poetka: wczytując się w incipita o matce, zwłaszcza w scenę monodramu pt. Stanowisko montażowe, powróciły do mnie kadry z dramatu Witkacego pt. Matka, a także z jego scenicznych adaptacji – m. in. tej z Markiem Walczewskim. Poznając ustępy wypełnione „śpiewem” uwodzicielki, w szczególności scenę zatytułowaną Stanowisko półproduktu, wracałem myślą do bohaterek kobiecych dramatów Henryka Ibsena, zwłaszcza do kapryśnej i nieszczęśliwej Heddy Gabler, mając przed oczami niezapomnianą Aleksandrę Śląską.

                Takie emocje wywoływał Zakład Pracy Chronionej – mozaikowy zbiór wierszy Barbary Janas-Dudek. Kobiecy, alegoryczny, niezwykle antagonizujący psychologię kobiecego podmiotu. Kobieta w wierszach Janas-Dudek, czyli – jak ująłby Jacques Derrida, który tych samych słów użył, określając tzw. literackość: „siła wykorzeniona wewnątrz tego, co zakorzenione”. Ecce homo – nie bójmy się tego powiedzieć ustami Piłata. Poza Bogiem i poza mężczyznami, a zarazem w środku ich wspólnego, ogłuszającego świata:

 

tylko bóg śmiał się w nas przez łzy

przymierzając jej sukienkę uśmiech i paznokcie

 

(B. Janas-Dudek, moja matka postanawia odejść)

 

                Jest jeszcze jedno skojarzenie, które warto podczas lektury Zakładu ukonkretnić. Wśród wielu gdańskich akwafort Ryszarda Stryjca znajduje się także stworzony w 1986 roku sztych pt. Tańcząca (Die Tanzende). Trudno mówi się o kobiecie z tego obrazu Stryjca. Odwrócona tyłem, z odchyloną ku widzowi głową, zdaje się flirtować z widmami czasów przyszłych. Sama usytuowana na tle średniowiecznych fortyfikacji, rozproszonych w linii krajobrazu: czaszki, niemowlęcia i kota, wpisana została we własne uniwersum wyznaczone liniami klatki-wielościanu. Wyciągniętą ręką muska jego krawędź w sposób podobny do tego, jak czyniła to chłopka z obrazu Chełmońskiego, z tą samą delikatnością zabawiająca się przędzą babiego lata. Kim jest tańcząca? Na kogo spogląda? I co najważniejsze – czy rzeczywiście w tym, co spostrzega, „zauważa zwłoki od zewnątrz i od wewnątrz”?    

                Barbara Janas-Dudek nie miałaby wątpliwości. Byłaby gotowa na flirt z wnętrzem i zewnętrzem. Próbowałaby zapewne rozkochać w sobie nekropolię, którą ostentacyjnie nazwałaby „zakładem”. Być może dla kaprysu, z rozdrażnienia, w wyniku ukrytej idiosynkrazji. Nie do końca jednak wierzyłbym w to uzasadnienie. Jak pies węszący krew – szukałbym raczej rozpaczy:

 

wyjdź ze mnie kobieto winna rocznik 76

śmierć ma tylko jedno imię

 

[…]

 

dzieci bawią się zapałkami

dzieci podpalają dom

jestem spokojna

 

 (B. Janas-Dudek, drugi dzień po) 


 

 

 

 




   
2017 © Zaułek Wydawniczy Pomyłka || CMS System powered by media-projekt.pl || Design by Promoline